...uchwycone...
co mnie inspiruje, przy czym zatrzymuję się na chwilę,... na dłużej...
sobota, 17 marca 2012
Trzydniowa rowerowa przeprawa przez góry północnej Albanii
Powoli zbliżaliśmy się w kierunku granicy. Powoli, bo seria defektów, która skoncentrowała się na jednym z rowerów opóźniała nas dość skutecznie. Jeszcze w Berane, gdzie zmuszeni byliśmy wymieniać piastę w szczęśliwie napotkanym tu warsztaciku napraw rowerowych, usłyszeliśmy od tutejszych mieszkańców, że przejście graniczne, przez które chcieliśmy przejechać jest …niedobre, …że nie można, i … że absolutnie mamy tam nie jechać . No więc przyszła chwila refleksji i zastanowienia się nad tym co teraz począć – czy brnąć dalej i zaryzykować przedostanie się na drugą stronę we wcześniej zaplanowanym miejscu, czy może udać się, tak jak wszyscy, do znanego i sprawdzonego przejścia granicznego, co jednocześnie łączyło się z radykalną zmianą trasy.
Cały artykuł wraz z galerią zdjęć można przeczytać na łamach portalu Fotowyprawy pod tym linkiem.
Rumunia – łamanie stereotypów
Nie odkładaj Rumunii na potem, bo będzie za późno
Rumunię chciałam odwiedzić od kiedy zobaczyłam zdjęcia i posłuchałam relacji Krzyśka z jego wyjazdu do Transylwanii, a więc od jakichś dobrych kilku lat. W tym roku też miałam do tego kraju nie dojechać, ale pomogły prognozy pogody. Zapowiadane ciągłe opady deszczu i chłód odstraszyły nas od planowanego wyjazdu na Ukrainę. W pogoni za bardziej pogodnym niebem wybraliśmy bardziej południowy kierunek, czyli Rumunię. To był niezły spontan. Przewodnik kupiłam w dniu wyjazdu, całe szczęście wcześniej zdążyliśmy wydrukować niezłe mapy i zasięgnąć języka w Internecie. Ale nie o tym chciałam tym razem pisać. Chcę raczej dodać swoje trzy grosze do tematu pt. „Łamiemy stereotypy dotyczące Rumunii”, bo sama się przekonałam, że wciąż, chociaż na szczęście coraz rzadziej, wielu Polaków niezbyt dobrze kojarzy ten kraj, utożsamiając go z wszechobecną biedą i miejscem mało atrakcyjnym na jakikolwiek wyjazd, tym bardziej wakacyjny. Przypominam sobie reakcje kilku znajomych, którzy na podsunięty przeze mnie pomysł spędzenia tygodnia w Rumunii, wzdragali się nieco i zwykle odpowiadali: „Do Rumunii? No co ty!?” lub „Nie, z dziećmi to na pewno nie…”. Gdzieś w nas wciąż tkwi jakiś lęk, ukryta niechęć i wykreowany przez lata obraz kraju, który nie nadaje się na wakacyjny wypoczynek, ba.. na jakikolwiek wyjazd.Czy tak jest na pewno? Cały artykuł wraz z galerią zdjęć na łamach portalu fotowypraw pod tym linkiem.
W listopadowym numerze Rowertour ukazala się nasza relacja Rumunia – Bukowina z ubiegłorocznej kilkudniowej wyprawy rowerowej po północnej części Rumunii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



